🏠 Strona główna Artykuły Riot: Civil Unrest – A ty kim będziesz? Policjantem czy protestującym?

Riot: Civil Unrest – A ty kim będziesz? Policjantem czy protestującym?

Jeśli społeczeństwo jest niezadowolone z poczynań rządu, wychodzi na ulice i strajkuje. Bunt może być oczywiście pokojowy albo z użyciem siły. Zawsze jednak zamieszkom towarzyszy policja, gotowa na najgorsze. W grze Riot: Civil Unrest możemy doświadczyć wielu rodzajów manifestacji, których przebieg i zakończenie może przybrać różne oblicza. W produkcji włoskiego studia Stimunation mamy do czynienia z konfliktem przedstawionym z perspektywy policjanta i protestującego.

W świecie zamieszek, czyli bierzemy udział w manifestacjach w Riot: Civil Unrest

Świat przedstawiony w Riot: Civil Unrest może dotyczyć różnych państw, rzeczywistych wydarzeń z przeszłości. Od gracza zależy po której stronie stanie – policji czy ludu. Istnieje nawet możliwość stworzenia własnej potyczki w dostępnym edytorze. Jako policjanci mamy dużo więcej możliwości, łącznie z dostępem do broni palnej i armat wodnych. Jeśli uznamy to za właściwe, możemy aresztować protestujących. Zdarzają się agresywne jednostki, które wychodzą poza strefę zwykłego protestowania i staja się zbyt natarczywi w swoich działaniach, stanowiąc zagrożenie dla funkcjonariuszy. Z kolei protestujący mogą organizować posiłki, czyli zwiększać swoją siłę, budować barykady, atakować policjantów. Buntownik również może się opancerzyć i uzbroić, a następnie podjąć walkę ze znacznie większą szansą na zwycięstwo. Z kolei policjant nie ma prawie żadnych ograniczeń, jeśli chodzi o strzelanie.

Mogłoby się wydawać, że w Riot: Civil Unrest można robić cokolwiek się chce i siać bezsensowny chaos. Nawet policjanci mają jednak ograniczone pole do manewru. Nad wszystkim czuwa opinia publiczna, która cały czas wszystko obserwuje i ocenia podejmowane działania. W rezultacie można odnieść zwycięstwo militarne lub polityczne. Za wszystko jesteśmy rozliczani, otrzymujemy punkty lub zostajemy surowo ukarani ujemnymi wartościami.

Trudy kontrolowania masami i pewne mankamenty gry

Jak można się domyślić, tłumem nie jest łatwo kierować, nie ma wręcz mowy o sprawowaniu pełnej kontroli. W Riot: Civil Unrest mamy namiastkę takiego właśnie działania. Na każdym kroku trzeba liczyć się z ciągłą niesubordynacją i to nie tylko po stronie protestantów, ale też policji. Pojedyncze jednostki uciekają z wyznaczonej im pozycji, nie wykonują poleceń. Co w takim razie jest nadrzędną czynnością w tej grze? Chodzi tutaj właśnie o zapanowanie nad szalejącymi oddziałami. Wszystkie nasze działania muszą być jednak dobrze przemyślane, wyważone. Sięganie po te drastyczne powinno być ostatecznością, jeśli nie chcemy mierzyć się potem z nieprzyjemnymi konsekwencjami.

Warto od razu zaznaczyć, że słabą stroną Riot: Civil Unrest są kamery, które mają tendencję do nienadążania za akcją, pomijają postacie. Trzeba liczyć się ze znikającymi poza ekran jednostkami. Kolejną wadą będzie brak samouczka, przez co opanowanie wszystkiego zajmuje znacznie więcej czasu. Bez poznania mechaniki gry nie będziemy czerpać z niej większej satysfakcji, dlatego koniecznością staje się rozpoczęcie swojej przygody od najniższego poziomu, po czym stopniowe przechodzenie do kolejnych i uczenie się na błędach po drodze. Nie można jednak zaprzeczyć temu, że Riot: Civil Unrest dostarcza sporej frajdy.

Źródło: bedziegrane.pl

Artykuł sponsorowany

Udostępnij ten wpis!
Default image
Redakcja RitzyRanger
Liczba artykułów: 6
Zostaw komentarz